Słońce schowało się między koronami drzew,
słychać było tylko łamiące się gałęzie pod moimi nogami.
Podążając lasem, poczułam czyjąś obecność,
jestem przekona, że nie był to człowiek.
Mój nawigator wydał głośny dźwięk,
wyjęłam go z kieszeni spodni, aby sprawdzić czy cel się nie przemieszcza.
Usłyszałam trzepot skrzydeł wypłoszonych ptaków,
Z naprzeciw mnie wyłoniła się ciemna istota biegnąca w moim kierunku
zdjęłam z moich pleców zawieszoną na nich kuszę,
namierzyłam cel, po czym dostrzegłam ludzką parę oczu,
postać mnie wyminęła, a moja strzała chybiła w drzewo.
Jestem pewna, że był to jeden z nich...
